2006.06.13 - 212km - Marcin Gorayski - Szrenica, Polska

zapis lotu OLC
plik IGC
sylwetka pilota

13 czerwca 2006r po południu miałem wyjechać ze znajomymi do Włoch. Od rana zamiast patrzeć w meteo pakowałem się robiłem zakupy i załatwiałem ubezpieczenie .Niepokój zaczęły wzbudzać pojawiające się na niebie ładne cumulusy już po 9 rano .Cholera szykuje się „mega warun” a ja przecież jestem umówiony na wyjazd i nie mogę sobie tak po prostu odlecieć.


Godzina 11 .Prymitywny system wypisywania ubezpieczenia przeciągał się w nieskończoność a moje nerwy powoli puszczały.



Godz 12.00 Jedynie plecak z glajtem spakowany pal licho resztę. Niebo wygląda jak z obrazka, a ja biegiem ruszam na wyciąg i jadę na Szrenicę obmyślając plan lotu. W międzyczasie rozmawiam z Grzegorzem Olejnikiem, który jedzie na Kopę w Karpaczu i uzgadniam, że spotkamy się gdzieś na grzbiecie Karkonoszy i polecimy dalej razem.



Godz 12.30 Szlag by to trafił. Od co najmniej godziny mogłem być w powietrzu, a tak spóźniony rozkładam się i szpeję do startu. Wiatr termiczny na starcie do 6 m NE Idealnie .
Odpalam i wszystko się potwierdza. Super kominy , wiatru nie za dużo.



Przebijam się w kierunku Kopy i tam widzę, jak z parteru wyjeżdża Grzesiek. Dołączam do niego i po chwili jest już chmura. Odpalamy do tyłu i przez chwilę lecimy razem. Rozbieżność decyzji powoduje , że Grzesiek leci na 140 stopni, gdzie ma dużo słońca ja zaś na 220 gdzie po długim przeskoku czeka na mnie solidna chmura. Solidne noszenie wywozi mnie do góry i widzę, że podjąłem dobrą decyzję. Grzesiek walczy kawałek dalej w parterze.



Lecąc od chmury do chmury robię kolejne kilometry na południe kierując się na dziurę pomiędzy ctr-ami. Prędkość na lekkim gazie waha się pomiędzy 50 a 60 /h Kryzys termiczny prawie mnie sadza na ziemi, lecz długa walka w zerkach przewozi mnie nad polami nad krawędź lasu, gdzie znowu sufit i 2500. Dalszy lot to skoki po chmurkach do końca dnia termicznego. Ląduję po 18 .Nie ma już chmur, w powietrzu nic się nie dzieje .Przesądnie nie sprawdzałem w locie ile przeleciałem teraz na ostatnim dolocie sprawdzam i widzę, że będzie ponad 200! Po chwili ląduję koło wypatrzonej z powietrza przydrożnej restauracji.



Po sprawdzeniu na mapie miejsca gdzie jestem dzwonię do kolegi i mojej dziewczyny z którymi mam jechać do Włoch i proszę ich aby spakowali mi potrzebne rzeczy i pojechali
po mnie na południe. Po 7 godzinach przyjeżdżają i jedziemy dalej razem do Belluno.



Przeleciany dystans 212,8
Średnia prędkość 36,9 km/h
Lądowanie Moravske Budejovice.